Obowiązek wykonywania prac gospodarczych w kole łowieckim pod rygorem kary finansowej.

Obowiązek wykonywania prac gospodarczych w kole łowieckim pod rygorem kary finansowej.

W realiach funkcjonowania kół łowieckich w Polsce na przestrzeni dwóch ostatnich dekad prace gospodarcze zyskały miano przykrego obowiązku, którego niewykonanie nierzadko rodzi skutki finansowe dla poszczególnych członków. Nie znam osobiście nikogo w PZŁ, któremu sprawia przyjemność marnowanie wolnego dnia na odbębnienie „dniówki” w kole, żeby tylko uniknąć płacenia za nieobecność. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że ktoś urządzenia łowieckie musi budować, jednak czy to aby na pewno musi być obowiązek każdego członka koła? Przecież nie każdy myśliwy musi być mistrzem ciesielstwa i umówmy się – praca fizyczna nie jest dla każdego. Wśród braci łowieckiej są osoby które nie powinny jej wykonywać. Czy powinny zatem ponosić dodatkowe koszty z tego powodu? A może w ogóle nikt nie powinien być karany dodatkowym ekwiwalentem finansowym za brak ich wykonania?

Prac gospodarczych nie ma w Statucie PZŁ

Zgodnie z § 29 pkt 3) Statutu PZŁ członek koła obowiązany jest sumiennie wykonywać zadania, które zostaną mu zlecone przez organy koła i Zrzeszenia. Problem jednak w tym, iż obowiązki wykonywania prac gospodarczych jak również ustalanie ekwiwalentu za brak ich wykonania nie znajdują pokrycia w kompetencjach Walnego Zgromadzenia opisanych w § 36 Statutu PZŁ, jak również nie zostały na wprost wyszczególnione w § 29 dotyczącym obowiązków członka koła. Krótko mówić nigdzie ich nie ma w Statucie. Należy przy tym również nadmienić, iż ustawa Prawo Łowieckie dokładnie określa zakres kompetencji Statutu PZŁ, wymieniając przy tym możliwość definiowania zadań koła łowieckiego i sposobu ich realizacji (Art. 32 ust. 4). Jakiekolwiek uchwały wewnątrzorganizacyjne muszą więc być komplementarne, a zadania, bądź jakiekolwiek czynności które literalnie nie znajdują odzwierciedlenia w Statucie PZŁ mogą mieć wyłącznie społeczny wymiar i formę dobrowolności.

Opłata za niewykonanie pracy to dopiero niezły żart

Uchwalanie konieczności realizacji i egzekwowanie uiszczenia takich świadczeń pieniężnych od członków koła nie może również odpowiadać rzeczywistym potrzebom finansowym koła. Samą definicję opłaty należy bowiem rozumieć jako każdą, pobraną należność za świadczone usługi. Warto więc przypomnieć, że koła łowieckie nie potrzebują na siłę szukać dodatkowych narzędzi finansowych do realizacji swojej działalności statutowej, ponieważ temu mają służyć przede wszystkim składki członkowskie, których wysokość jest uchwalana przecież przez ogół jego członków. Temat ten dobrze podsumowuje również Artur Jesionowicz na łamach portalu lowiecki.pl pisząc: Wymyślanie „opłat” z opłatami nie mającymi nic wspólnego, a w dodatku wywodzenie z nich obowiązku wykonywania bezpłatnie pracy, który nie ma umocowania ani w statucie, ani tym bardziej w prawie powszechnie obowiązującym, należy uznać wręcz za proceder. Można przy tym tylko ubolewać, że tak mocno zdołał się rozpowszechnić.

Z niewolnika nie ma pracownika

Realizacja prac poszczególnych członków koła, które nie zostały na wprost wymienione w statucie PZŁ, może przecież odbywać się w formie ich zlecania. Trzeba jednak mieć na uwadze ich indywidualny wymiar wymagający każdorazowego potwierdzenia wykonania jakiejkolwiek czynności przez obydwie strony (zlecającego i wykonawcy). Należy przy tym również rozumieć, że wszelkie roszczenia w tym zakresie mogą wynikać co najwyżej z postanowień umowy zawartej w tym zakresie. Ponadto ustalanie ekwiwalentu pieniężnego za niewykonanie określonych prac w kole nie mieści się również w ramach „innych opłat uchwalanych przez Walne Zgromadzenie”, ponieważ jest to wartość zmienna i niemożliwa do prognozowania. Jeśli zatem ktokolwiek mimo wszystko twierdzi, że Walne Zgromadzenie posiada kompetencję do ustalania opłaty za nieobecność na pracach gospodarczych w kole, to pozostaje rozłożenie problemu w sposób czysto pragmatyczny.

sejfy.pl

Uszczęśliwianie pracą

Wiele kół łowieckim stosuje pewien wytrych uchwalając „składki” na prace gospodarcze umożliwiając swoim członkom wybór pomiędzy ich uiszczeniem, a odpracowaniem w ramach tzw „dniówek”, lub „roboczogodzin”. Ta pozornie niewinna dodatkowa składka w mojej opinii powoduje więcej problemów, niż pożytku. W praktyce bogatsi członkowie płacą i nie pracują, a mniej zamożni wyrabiają 200% normy. W teorii mamy krainę szczęśliwości, chociaż ani jednej, ani drugiej stronie nie jest do śmiechu, ponieważ świadomie tworzą podziały na lepszych i gorszych. A może egzystencja w kole łowieckim byłaby zdecydowanie prostsza, gdyby nie wprowadzać na siłę zbędnych i bezprawnych nakazów i niech każdy angażuje się na tyle ile może i ile chce? Spokojnie, nie spadłem z drzewa i doskonale pamiętam czasy, kiedy nie było żadnych haraczy za prace gospodarcze, a mimo to nie brakowało urządzeń łowieckich w kołach. To były czasy, kiedy mało kto miał telefon nawet stacjonarny, a mimo to ludzie potrafili się sami zorganizować i zrobić paśnik, czy ambonę. Mobilizacją była spontaniczna możliwość spotkania z kolegami bez konieczności skrupulatnego ewidencjonowania roboczogodzin.

Nie ma lepszych i gorszych, bo każdy jest inny

Brak literalne wyszczególnionych prac gospodarczych na rzecz koła w statucie PZŁ jednoznacznie wskazuje intencje Krajowego Zjazdu Delegatów, według których mogą one być realizowane w drodze indywidualnego porozumienia stron i wynikać wyłącznie z dobrej woli osób wykonujących je. Warto również nadmienić, iż wprowadzenie obowiązku wykonywania ujednoliconych czynności gospodarczych względem wszystkich członków koła może nie odpowiadać ich predyspozycjom wynikającym z kwalifikacji zawodowych, płci, wieku czy kondycji zdrowotnej i tym samym stanowić zagrożenie dla ich zdrowia. Zapewne wielu nadzorców tych prac z ramienia zarządów kół są gotowi ponosić pełną odpowiedzialność za bezpieczne wykonywanie bezprawnie nakładanych prac na członków przez organy koła… W myśl powyższego, również uchwały organów koła dotyczące konieczności wykonania określonych prac, czynności lub wnoszenia określonego ekwiwalentu pieniężnego przez poszczególnych jego członków muszą uwzględniać prawo wolności człowieka, podlegające prawnej ochronie przez Art.31 ust 2 Konstytucji RP. Może wezwania na prace gospodarcze pod rygorem finansowym zamienić na zaproszenia na koleżeńskie spotkania, w ramach których nikt nie będzie rozliczał nikogo z przepracowanych godzin, a zachętą będzie ognisko i dobra atmosfera? 

Epilog

Zanim wielu członków zarządów kół łowieckich mnie znienawidzi, to chciałbym na koniec przedstawić realny wymiar finansowy prac gospodarczych. Otóż niedawno przy okazji szukania domku ogrodowego dla dzieci znalazłem na Facebooku ofertę sprzedaży gotowych ambon firmy PINE TREE Wyroby z drewna. Zamówiłem dwie kryte ambony w kwocie 1390zł za sztukę i po 2 tygodniach były na miejscu! Wyobraźmy sobie koło łowieckie z 40 członkami. Dzieląc kwotę 1390 na 40 osób wychodzi nam kwota 34,76 zł na osobę. Przecież większość osób wydaje więcej pieniędzy na dojazd na swoje prace gospodarcze.

Polub artykuł

Michał Budzyński