Rozmowa ze Sławomirem Mentzenem o przepisach dotyczących dostępu do broni palnej w Polsce i obrocie koncesjonowanym.

Rozmowa ze Sławomirem Mentzenem o przepisach dotyczących dostępu do broni palnej w Polsce i obrocie koncesjonowanym.

Dr Sławomir Mentzen- Prezes Kongresu Polskiego Biznesu, wiceprezes KORWiN, członek Rady Liderów Konfederacji, doradca podatkowy oraz przedsiębiorca z doświadczeniem w obrocie bronią i amunicją. 

GL: Jesteś przedsiębiorcą i ekspertem w zakresie podatków, nie mniej w Twoich biznesach nie zabrakło również miejsca na sklep z bronią. Skąd wziął się taki pomysł? 

SM: Pomysł podsunął mi mój przyjaciel Jacek Hoga, który zwrócił moją uwagę na pewną niszę w zakresie dobrze zaopatrzonego sklepu dla myśliwych i strzelców sportowych w Toruniu. Ja miałem trochę oszczędności, a Jacek miał doświadczenie w tej branży. Był to okres, w którym zaczął w Polsce dynamicznie rosnąć rynek strzelectwa sportowego i kolekcjonerów broni palnej w związku z wyeliminowaniem uznaniowości policji przy wydawaniu pozwoleń na broń. 

Uzyskując koncesję na obrót bronią i amunicją musiałeś niemalże doktoryzować się w zakresie wszystkich przepisów dotyczących broni? 

Uzyskanie koncesji zajęło mi około pół roku i proces ten był na pograniczu absurdu. Musiałem uzyskać zgody od ministra gospodarki, ministra spraw wewnętrznych, szefa służby kontrwywiadu wojskowego, szefa ABW i komendanta wojewódzkiego Policji. Nie obyło się również bez konieczności uzyskania zgód sanepidu, oraz straży pożarnej. Niezbędne było także ukończenie szkoleń z WITU, dostarczenia badań od psychologa i psychiatry, jak również certyfikatów bezpieczeństwa dotyczących drzwi i okien. Absurdem w trakcie ubiegania się o koncesję była również konieczność posiadania lokalu, który pół roku czekał pusty na wymagane zgody i trzeba było płacić za jego wynajem. 

Czyli według Ciebie cała branża obrotu bronią jest zbyt restrykcyjna pod względem przepisów? 

Obrót koncesjonowany w zakresie cywilnej sprzedaży broni palnej jest tak uregulowany, jakby poważnie zagrażał bezpieczeństwu państwa polskiego. Przez to między innymi mało ludzi decyduje się na pozwolenie na broń, ponieważ jest ona traktowana jako coś złego. Nie rozumiem sytuacji, w której mogę w dowolnej chwili iść do marketu i kupić siekierę lub maczetę, a nie mogę kupić sobie pistoletu, który na bliskim dystansie ma podobną skuteczność. Idealnym przykładem bezsensownych ograniczeń prawnych jakie pamiętam był brak możliwości przewozu broni palnej na terytorium Polski poprzez usługi kurierskie. Nie było zaś problemu zamówić do Polski broń wysłaną kurierem z Niemiec… 

Niektórzy twierdzą, że właśnie dzięki tak ostrym przepisom w Polsce praktycznie nie ma przestępstw z bronią palną. 

To jest fikcja, ponieważ przestępcy nie kupują broni legalnie. Jeśli ktoś chce mieć pozwolenie na broń, to w większości przypadków je uzyska. Same badania psychologa nie są w stanie precyzyjnie zidentyfikować potencjalnej osoby o złych zamiarach. Poza tym w Polsce nie trzeba pozwolenia, aby posiadać broń czarnoprochową, którą również można kogoś zabić. Jeśli więc ktokolwiek obawia się o to, że wariaci mogą chodzić z bronią, to mam dla niego złą wiadomość, ponieważ mogą mieć do niej dostęp.  

Właściciele sklepów z bronią podlegają zbyt rygorystycznym kontrolom. Ewidencjonowany jest każdy sprzedany nabój i odpowiednie organy weryfikują wszystkie dokumenty i stany magazynowe. O ile w przypadku broni ma to jakiś sens, to w przypadku amunicji wydaje się być mniej logiczne, ponieważ po wprowadzeniu jej do obrotu nie ma żadnej nad nią kontroli. Ewidencjonowanie jej służy więc głównie biurokracji. 

Skąd pomimo rygorystycznych przepisów bierze się w Polakach strach przed posiadaczami broni? 

W zasadzie od XX lecia międzywojennego poza nielicznymi przypadkami zwykli obywatele praktycznie broni nie posiadali. Polacy nie są więc przyzwyczajeni do tego, że uczciwy człowiek może mieć broń. Widać to również w jednym z najniższych współczynników ilości legalnych posiadaczy w odniesieniu do innych krajów w Europie. Trzeba wielu lat ciągłego upowszechniania dostępu do broni, aby to zmienić. 

Temat samego łowiectwa nie jest dobrze odbierany przez społeczeństwo, a mimo to nie masz problemu w promowaniu tych środowisk nawet teraz, kiedy nie masz już sklepu myśliwskiego? 

Ja zawsze staram się robić to, co uważam za słuszne, bez względu na to, czy to się komuś podoba, czy nie. Myślistwo ma długą tradycję i w mojej opinii łowiectwo jest przydatne, chociaż sam nie poluję. Ciężko tego nie dostrzegać, jeśli widuje się dziki chociażby w centrum miasta, a więc ewidentnie przyroda wymaga regulacji. Kompletnie bezsensownym jest wprowadzony kilka lat temu zakaz możliwości zabierania własnych dzieci na polowania przez myśliwych, którego próżno szukać w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Człowiek ma prawo w określonych przypadkach zabijać zwierzę, a następnie je zjeść i zamierzam tego prawa bronić. 

Jak zatem rządzący mogliby zmienić negatywne nastawienie społeczeństwa do posiadania broni w Polsce? 

W pierwszej kolejności należałoby zderegulować przepisy utrudniające dostęp do broni, które w praktyce w żaden sposób nie wpływają na poprawę bezpieczeństwa. Warto by było zacząć od likwidacji celów posiadania broni, jak również monopoli poszczególnych organizacji, do których przynależność warunkuje uzyskanie pozwolenia na broń. Żadna organizacja nie powinna decydować o tym, czy ktoś może mieć broń, czy nie. To trochę tak, jakby jakiś automobil klub decydował o tym, czy ktoś może mieć prawo jazdy i jeździć po drogach, czy nie. 

Rozmawiając o przepisach dotyczących broni w Polsce nie sposób nie wspomnieć o zaangażowaniu KE w zakresie wprowadzania ograniczeń również dla aktualnych posiadaczy. Jak byś to skomentował? 

Unia Europejska nie powinna decydować jak poszczególne kraje członkowskie kształtują swoje prawo dotyczące posiadania broni, wprowadzając przy tym pewne obejście od strony handlu. Ilość posiadaczy broni wśród obywateli wpływa w istotny sposób na bezpieczeństwo swojego kraju. Przykładem może być chociażby Finlandia, gdzie niemal wszyscy mieszkańcy posiadają broń i stanowią istotny filar systemu obrony kraju. Jestem więc wielkim zwolennikiem tego, żeby Polacy mieli broń również po to, aby podwyższać naturalny potencjał militarny swojej ojczyzny. Na ile będziemy mieli możliwości, będziemy przeciwstawiali się więc temu, aby ingerowano w bezpieczeństwo wewnętrzne Polski na szczeblu unijnym. 

Bardzo dziękuje za rozmowę. 

fot. archiwum S. Mentzena 

Polub artykuł

Michał Budzyński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *